Il Fondo d'Oro


Dwie średniowieczne łachudry, zagubione w czasie, wybierają się w podróż. Jeden jest mnichem, drugi pierdkiem, jakich każda epoka dostarcza w nadmiarze. Ostatnią noc przed wypłynięciem spędzają w gospodzie. Obok gospody przebiegają dwa trakty. Na jednym podskakuje kareta, którą podróżuje panienka lekkich obyczajów: Na drugim, to prawda, że w innym czasie, jedzie pociąg. Ich drogi się spotykają. W pierwszej wersji scenariusza nie spotkały się, ale spektakl był zbyt krótki i ktoś mógłby pomyśleć, że nie mamy nic do powiedzenia.

Co do średniowiecza, jest to długi okres w historii kultury odznaczający się wyjątkowym brudem. Jeżeli dodać do tego snujące się po lasach smoki o zapadłych bokach, prymitywną koncepcję przestrzeni teatralnej w postaci mansjonu i jakąś zadziwiającą skłonność do pędzlowania świętych na wszystkich niezamalowanych ścianach, to chyba usprawiedliwia naszą fascynację tą epoką.

Il fondo d'oro. Złote tło. Nieludzka głębia na płaskim płótnie. Próba połączenia dobrego uczynku z męczeńską śmiercią i znajomościami w Rzymie. Powstaje w procesie dokładnie odwrotnym do szarzenia, ergo z początku szare potem nabiera blasku. Możliwe dzięki naiwności Publiki. Ale cóż ponad szczenięcość. W tym teatrze naprawdę nic.


  • Scenariusz i reżyseria: Witold Izdebski
  • Inscenizacja: zespół
  • Aktorzy: Katarzyna Mrozińska-Izdebska, Katarzyna Pryc (Marta Waszkielewicz), Marcin Herich, Marek Radwan
  • Muzyka: Leszek Kwaśniewicz


    Napisano...


    IL FONDO D'ORO potwierdza konsekwencję i dużą sprawność teatralnych poszukiwań Cogitaturu. Metaforyczną podróż w czasie dopełnia teatralność świadoma kierunku, w którym podąża. W pozornej swobodzie, w chwilowej radości odkrywania, że kulturą, filozofią, literaturą nie wypowiadamy się nigdy naprawdę, kryje się swoista odpowiedzialność za teatr, któremu przychodzi zastąpić, wyręczyć wszystko dotąd umowne i oswojone.

    Piotr Zaczkowski, "Opcje"
    [po Festiwalu A Part w Katowicach]


    IL FONDO D'ORO jest cudownie żywą zabawą ze średniowiecznymi wyobrażeniami grzechu i zbawienia. W precyzyjnie zorganizowanej, mrocznej przestrzeni sceny oglądamy postaci w pełnym pasji ruchu, dialogujące ze sobą i śpiewające piosenki. Przestrzeń tonie w dymie i płomieniach. W dobrym, szybkim tempie akcja zmierza ku dostojniej kulminacji: sekwencji budowania statku na scenie."

    John Lang, "Total Theatre"
    [po Boddingtons Festival w Manchesterze]

    Furorę zrobiło przedstawienie IL FONDO D'ORO Teatru Cogitatur. Naiwna opowieść o przemierzających Europę rybałtach tchnie życiem. Wszystkie etapy tej wędrówki pełne są pokus: pięknych i łatwych kobiet, wiecznego ucztowania, grzechu, a wreszcie chęci poznania. Może w tym spektaklu tkwi odpowiedź na pytanie: "Jak żyć"?

    Olga Katafiasz, "Didaskalia"
    [po Reminiscencjach Teatralnych w Krakowie]

    Rzecz rozgrywa się w średniowieczu, atoli dziwne to średniowiecze. Osadzone poza czasem czy może zgoła poza realnością, w punkcie, w którym odległe epoki stykają się ze sobą. Rekwizyty, symbole, pojęcia, wreszcie konwencje literackie i teatralne pojawiają się w zestawieniach dziwnych i zaskakujących. A wszystko to przedstawione z wielką warsztatową sprawnością i ogromnym poczuciem humoru. Nie co dzień ogląda się w Lublinie taki teatr.

    Andrzej Z. Kowalczyk, "Kurier Lubelski"
    [po Konfrontacjach Teatralnych w Lublinie]

    Pastisz czasów średniowiecza, kultury tych czasów, uważam za bazo trudne zadanie. Teatrowi Cogitatur udało się stanąć na odpowiedniej wysokości interpretując temat z niesamowitym poczuciem humoru i wyczuciem potrzeb widza. Wykorzystanie dymów, pochodni i świec stwarza wśród widzów niezapomniany, właściwy temu spektaklowi klimat. Bardzo, bardzo dobra zabawa, pikantny tekst, świetna muzyka. Wszystko podkreślone miękkim światłem i z wyczuciem przygotowaną, zaskakującą widza scenografią. Poproszę o jeszcze!

    Jacek Busiakiewicz, "Gong. Gazela Festiwalowa"
    [po Łódzkich Spotkaniach Teatralnych]

    Cogitatur obśmiewa rzeczywistość średniowiecza (tudzież średniowiecza takiego, jakowym gawiedzi się widzi - pełnego braciszków zakonnych, dziewek kuchennych, smoków straszliwych, czarownic szatańskich, krasnali w czapeczkach, rycerzy mężnych a dziewkom służących), konfrontując ją czasem ze strzępami znanego nam świata. Ze zderzenia jednak nie wynikają moralizmy jakoweś, ino tylko świetna zabawa, rozrywka dla wspomnianej wyżej gawiedzi. Jakżeż ta rozrywka podana! W jakimż gęstym sosie! Spektakl jest doskonałe zagrany, iskrzący się pomysłami, przynosi niebanalne efekty wizualne. Ironiczny a mądry.

    Tomek Glomb, "Gong. Gazeta Festiwalowa"
    [po Łódzkich Spotkaniach Teatralnych]

    Zderzenie przeszłości i przyszłości w scenerii średniowiecznej krypty zaowocowało potężną dawką dobrej zabawy (umówmy się, że "zabawa" to synonim czasu niekoniecznie zmarnowanego, gdy życie takie krótkie). Widziałem i przeżyłem teatr ludyczny, przystępny, a zarazem nie powierzchowny. I nie prymitywny, choć wulgaryzmów się nie bał. Pełen znakomitych pomysłów na wykorzystanie światła, dymu i ruchomości ludzkiego ciała. Potrafiący wreszcie całkiem serio zadać pytanie o grzech, pokutę i odkupienie.

    Jan C. Stradowski, "Gong. Gazeta Festiwalowa"
    [po Łódzkich Spotkaniach Teatralnych]



    Zdjęcia



    Od początku